Chiński program kosmiczny przestaje być jedynie ciekawostką z dalekiego wschodu, a staje się faktem, który zmienia układ sił poza Ziemią. Podczas 7. Sympozjum Lotów Załogowych w Pekinie, które odbyło się 31 października 2026 r., Wang Xiang pełniący funkcję zastępcy głównego projektanta programu ogłosił konkretną datę. Chiny zamierzają wysłać swoich astronautów na Srebrny Glob przed 2030 rokiem.
Jak Chiny chcą dolecieć na Srebrny Glob?
Plan zakłada użycie potężnych rakiet typu Chang Zheng 10, znanych też jako Długi Marsz 10. Do samej misji lądowania potrzebne będą aż dwie takie maszyny startujące w tym samym czasie. Zadaniem pierwszej będzie wyniesienie w przestrzeń kosmiczną lądownika o nazwie Lanyue. Druga rakieta dostarczy na orbitę okołoksiężycową statek z załogą, który nazwano Mengzhou.
W drogę wyruszy 3 tajkonautów. Gdy dotrą na miejsce, dwóch z nich przejdzie do lądownika Lanyue, który w bezpieczny sposób przetransportuje ich na powierzchnię Księżyca. Całość wymaga precyzyjnego zgrania w czasie i działania systemów, które są obecnie intensywnie testowane przez inżynierów w Chinach.
Testy w warunkach polowych i laboratoriach
Warto przyjrzeć się liczbom, bo to one pokazują skalę przedsięwzięcia. W sierpniu 2025 r. pomyślnie zakończyły się testy makiety lądownika księżycowego. Ta gigantyczna konstrukcja waży aż 26 ton. Przeszła ona sprawdzian lądowania oraz startu w warunkach, które dokładnie symulowały słabszą grawitację panującą na Księżycu.
Zanim jednak dojdzie do wielkiego finału z ludźmi na pokładzie, zaplanowano inne kroki. Na 2027 rok wyznaczono termin osobnych, bezzałogowych lotów testowych dla nowego statku Mengzhou oraz wspomnianego lądownika Lanyue. Każdy z tych elementów musi udowodnić swoją niezawodność, zanim zasiądą w nim ludzie.
Więcej niż jeden kraj w grze
Chińskie ambicje księżycowe to nie tylko wewnętrzny projekt Państwa Środka. W budowę Międzynarodowej Stacji Badawczej na Księżycu, znanej jako ILRS, włączyło się już 17 państw oraz ponad 50 różnych instytucji naukowych z całego świata. Pokazuje to, że kosmiczny wyścig ma obecnie wymiar międzynarodowej współpracy i dzielenia się technologią.
Nie wszystko jednak idzie idealnie gładko, z czym kosmonautyka musi mierzyć się na co dzień. Przykładowo, na sierpień 2026 r. pierwotnie planowano start misji Chang'e-7. Został on jednak przesunięty w czasie ze względów czysto praktycznych, takich jak względy bezpieczeństwa oraz nagła burza tropikalna. Pokazuje to, że natura wciąż potrafi pokrzyżować plany nawet najlepiej przygotowanym inżynierom.
Co to oznacza dla nas tutaj na Ziemi?
Wydawać by się mogło, że loty na Księżyc to odległa abstrakcja, która nie ma żadnego wpływu na codzienne życie przeciętnego człowieka. Historia pokazuje jednak coś zupełnie innego. Technologie opracowywane z myślą o ekstremalnych warunkach panujących w przestrzeni kosmicznej bardzo szybko trafiają do użytku codziennego. Od zaawansowanych systemów oczyszczania wody, przez nowe materiały budowlane, aż po miniaturyzację układów elektronicznych – to wszystko napędza gospodarkę i zmienia nasze otoczenie.
Inwestycje w infrastrukturę księżycową oznaczają też rozwój nowych miejsc pracy dla inżynierów, programistów i specjalistów od logistyki. Chiny wyraźnie dążą do tego, aby stać się technologicznym liderem kolejnych dekad, a obecne tempo prac pokazuje, że traktują ten cel śmiertelnie poważnie.




Dodaj komentarz