Kiedy planujemy podróż pociągiem, najczęściej myślimy o biletach, miejscu przy oknie i tym, czy uda nam się kupić dobrą kawę w Warsie. Rzadko zastanawiamy się nad tym, kto właściwie odpowiada za to, że skład rusza z punktu A i dociera do punktu B o w miarę rozsądnej porze. Sprawa wcale nie jest taka prosta, bo polska kolej to wielki organizm, w którym miesza się praca zarządcy infrastruktury, gigantów dalekobieżnych, marszałkowskich spółek regionalnych oraz prywatnych graczy.
Kto dzieli tory i pilnuje rozkładu
Zaczyna się od fundamentu, czyli od samych torów, semaforów i rozjazdów. Za ten wielki plac zabaw odpowiada państwowa spółka, która dba o to, żeby pociągi nie zderzyły się na trasie. To tutaj zapadają decyzje o remontach, opóźnieniach i przepustowości. A ruch na torach jest ogromny. W nowym rocznym rozkładzie jazdy przewoźnicy pasażerscy złożyli aż 10 842 wnioski, co oznacza wzrost o 141 takich zgłoszeń w porównaniu do poprzedniego okresu. Planowana praca eksploatacyjna w ruchu pasażerskim ma wynieść ponad 262,8 miliona pociągokilometrów.
Wielki skok prędkości na horyzoncie
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak podczas XVI Kongresu Kolejowego w Warszawie zapowiedział, że już w 2027 roku pociągi na Centralnej Magistrali Kolejowej mają rozpędzać się do imponującej prędkości 250 km/h. Rozstrzygnięto już także przetarg na nowoczesny tabor High Speed. To pokazuje, że infrastrukturalny tort dzieli się na coraz szybsze kawałki, chociaż pasażer na co dzień widzi przede wszystkim to, czy jego osobówki nie spóźniają się do pracy.
Regionalni i prywatni gracze
Poza narodowym przewoźnikiem dalekobieżnym na torach rządzą spółki marszałkowskie oraz firmy prywatne. Komfort podróży wygląda zupełnie inaczej w nowoczesnym EZT (elektrycznym zespole trakcyjnym) na Śląsku czy w Wielkopolsce, a inaczej w starszym składeczku na mniej obleganej prowincjonalnej linii. Złotym standardem punktualności od lat pozostaje Warszawska Kolej Dojazdowa (WKD), która w 2025 roku osiągnęła niesamowity wynik punktualności na poziomie 99,48 proc., po raz kolejny zgarniając tytuł najpunktualniejszego przewoźnika w kraju.
Pieniądze na tabor i zmiany na horyzoncie
Aby podróżowało się wygodniej, potrzebne są wielkie inwestycje. Przykładowo, PKP Intercity pozyskało niedawno 512 mln zł na zakup nowego taboru. Prawdziwa rewolucja czeka nas jednak pod koniec dekady. Od grudnia 2030 roku, w ramach IV pakietu kolejowego i Horyzontalnego Rozkładu Jazdy, na polskich torach dalekobieżnych będą mogli pojawić się zupełnie nowi, prywatni przewoźnicy. Przepisy unijne wprowadzą też system opłat od 1 do 8 euro za kilometr trasy za zmiany praw do zdolności przepustowej wykraczające poza sztywne ramy.
Bezpieczeństwo na przejazdach
Komfort to jedno, ale kluczem do udanej podróży jest przede wszystkim dotarcie na miejsce cało i zdrowo. Niestety, wciąż dużą barierą są kierowcy i piesi ignorujący czerwone światła na przejazdach. Prezydent Karol Nawrocki podpisał zmiany w Prawie o Ruchu Drogowym, które drastycznie zaostrzają kary za wjeżdżanie na tory przy zamkniętych rogatkach. Kolejarze odpowiadają za pociąg, ale za bezpieczeństwo na styku torów i drogi odpowiadamy my sami.




Dodaj komentarz