Niedziela, 8 listopada 2026

Faktomatik.

Wiadomości, które warto rozumieć

Zdrowie psychiczne

Zaburzenia odżywiania napędzane przez media społecznościowe – problem wykracza poza nastolatków

Zaburzenia odżywiania w social mediach to problem nie tylko nastolatków. Zobacz, jak algorytmy i filtry niszczą relację z jedzeniem u dorosłych.

Zaburzenia odżywiania napędzane przez media społecznościowe – problem wykracza poza nastolatków
Fot. Andrea Piacquadio / Pexels

Gdy myślimy o zaburzeniach odżywiania, w głowie od razu pojawia się obraz nastolatki, która przestała jeść przez to, co zobaczyła na ekranie telefonu. Jasne, ten problem wciąż zbiera ogromne żniwo, ale rzeczywistość zdążyła nam uciec do przodu. Dziś presja idealnego ciała dawno przestała być domeną wyłącznie młodzieży. Dotyka trzydziestolatków, ojców rodzin, dojrzałych kobiet i każdego, kto ma smartfona w kieszeni.

Ekran, który steruje naszym apetytem

Spójrzmy na twarde liczby. Aż 98% nastolatków w wieku 13-17 lat korzysta z mediów społecznościowych, a 96% odwiedza je codziennie. Najpopularniejszy pozostaje Facebook z wynikiem 89%, zaraz za nim mamy Instagrama, którego wybiera 68% użytkowników, oraz TikTok z 64%. Do tego dochodzi Snapchat, na którym siedzi 51% badanych. Te platformy to nie tylko okno na świat, ale przede wszystkim fabryki nierealnych standardów.

Co trzecia nastolatka (33%) i co piąty nastolatek (21%) odczuwają silną presję poprawiania swojego wyglądu po wizycie w social mediach. Co ciekawe, problem wcale nie znika wraz z dowodem osobistym. Algorytmy żerują na naszych kompleksach bez względu na wiek. Gdy w 2021 roku opublikowano badania zlecone przez Rzecznika Praw Dziecka, wyszło na jaw, że uzależnienie od sieci dotyka 15% nastolatków oraz 13% młodszych dzieci. Co trzeci młody człowiek spędza w telefonie od kilku do nawet 12 godzin dziennie.

Filtry, które zmieniają rzeczywistość w kłamstwo

Trudno zachować zdrowe podejście do własnego ciała, skoro każdy post to dzieło grafika. Aż 43% dziewcząt i 22% chłopców przyznaje, że używa filtrów lub narzędzi graficznych, zanim wrzuci cokolwiek do sieci. Wygładzanie skóry, zwężanie talii, powiększanie oczu – to wszystko sprawia, że mózg zaczyna traktować cyfrową fikcję jak normę. Kiedy patrzymy w lustro bez filtra, widzimy defekty, których inni nawet nie zauważają.

O tym, jak poważny jest to problem, mówiono między innymi podczas webinarium Fundacji „Dbam o Mój Z@sięg” z 14 kwietnia 2025 roku. Eksperci zwracali uwagę, że ciągłe porównywanie się do wyretuszowanych zdjęć prowadzi do stanów lękowych, depresji i w końcu do głębokich zaburzeń relacji z jedzeniem. Nie jemy po to, żeby żyć, tylko po to, żeby kontrolować wagę, bo tak podpowiada nam algorytm.

Kiedy problem wychodzi poza wiek dorastania

Warto zajrzeć do materiałów Poradni Centrum CBT, które zaktualizowano 6 października 2026 roku. Specjaliści podkreślają tam, że presja otoczenia i ciągła ekspozycja na „idealne” życia innych uderzają w dorosłych z taką samą siłą. Kiedy trzydziestoletnia kobieta ogląda na Instagramie fit-mamę zaraz po porodzie albo czterdziestoletni mężczyzna ogląda sylwetki influencerów z siłowni, włącza się ten sam mechanizm co u trzynastolatka. Pojawia się myśl: „ze mną jest coś nie tak”.

Zaburzenia odżywiania to nie tylko anoreksja czy bulimia. To także ortoreksja, czyli obsesyjne skupianie się na zdrowym jedzeniu, oraz kompulsywne objadanie się jako sposób na radzenie sobie ze stresem generowanym przez internetowy hejt i nierealne oczekiwania. Internet zamiast wspierać, często staje się biczem, którym sami się smagamy.

Jak odciąć się od cyfrowego szumu?

Walka z tym zjawiskiem nie wymaga rzuczenia pracy i wyjeżdżania w Bieszczady. Chodzi raczej o cyfrowy detoks i uświadomienie sobie, że to, co widzimy na ekranie, to po prostu reklama, za którą stoją pieniądze. Pomaga czyszczenie tablicy z kont, które wywołują w nas poczucie winy, oraz rzadsze sięganie po telefon w chwilach nudy. Dopiero gdy odłączymy się od stałego strumienia cudzych wizerunków, możemy usłyszeć, czego naprawdę potrzebuje nasze własne ciało.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie będzie widoczny. Komentarze są moderowane.

Dodając komentarz, akceptujesz zasady dyskusji. Administratorem danych jest wydawca serwisu, szczegóły w polityce prywatności.