Jeszcze kilka lat temu wyjazd nad morze albo w góry wiązał się z „przeciskaniem się” przez małe wioski, staniem w korkach i patrzeniem na zegarek z rosnącą irytacją. Dziś „mapa” naszych podróży wygląda zupełnie inaczej, a sieć szybkich tras w Polsce rośnie w oczach. Zamiast krętych dróg pełnych TIR-ów coraz częściej wybieramy asfalt, który po prostu „połyka” kolejne kilometry. Jak dokładnie wygląda dzisiejsza rzeczywistość polskich kierowców?
Ponad 5,5 tysiąca kilometrów szybkiej jazdy
Na początku 2026 roku kierowcy mieli do dyspozycji łącznie 5465,7 km autostrad i dróg ekspresowych. W tym mniejsza część to tradycyjne autostrady, bo 1894,5 km, a reszta, czyli 3571,2 km, to nowoczesne drogi ekspresowe. Co ciekawe, już w pierwszym kwartale tego roku pękła kolejna granica i przekroczyliśmy 5,5 tys. km tras szybkiego ruchu w całym kraju.
To nie koniec, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tylko w bieżącym 2026 roku zaplanowano oddanie do użytku ponad 290 km nowych odcinków, wliczając w to zarówno autostrady, jak i drogi ekspresowe oraz obwodnicy miast, które dotąd dusiły się w spalinach. Plany na najbliższe lata są jeszcze śmielsze. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zamierza przeznaczać aż 20 mld zł rocznie na inwestycje drogowe w latach 2026-2030.
Autostrada A2 rośnie i zmienia się pod Warszawą
Jednym z najgłośniejszych placów budowy jest obecnie autostrada A2, która uparcie „pcha się” na wschód. W samym 2026 roku kierowcy dostaną aż 57,5 km nowych odcinków tej trasy, w tym między węzłem Siedlce Wschód a Białą Podlaską. Dzięki temu podróż na „białą plamę” wschodniej Polski przestanie być wyprawą w nieznane.
Zmienia się też to, co już znamy. 4 listopada 2026 r. oficjalnie przekazano plac budowy firmom wykonawczym, czyli takim gigantom jak Strabag i Budimex. Ich zadaniem jest poszerzenie zatłoczonej autostrady A2 między Warszawą a Łodzią o dodatkowy pas ruchu. Państwo wyłoży na ten cel aż 1,3 mld zł, co ma ostatecznie uciąć codzienne nerwy tysięcy dojeżdżających do pracy.
Co z płatnymi odcinkami i autostradą A4?
Kierowcy z południa Polski z utęsknieniem patrzą w kalendarz na marzec 2027 r. To właśnie wtedy wygasa koncesja firmy Stalexport na uczęszczanym odcinku autostrady A4 między Katowicami a Krakowem. Dla wielu osób oznacza to nadzieję na koniec opłat, które przez lata budziły spore kontrowersje.
Warto też spojrzeć wstecz. W całym 2025 roku kierowcy dostali do ręki 390,4 km nowych dróg. Każdy taki odcinek to nie tylko szybszy dojazd na urlop, ale też mniej wypadków i czystsze powietrze w miejscowościach, przez które wcześniej szedł główny tranzyt. Podróżowanie po Polsce przestało być loterią, a staje się standardem, do którego szybko przyzwyczajamy.




Dodaj komentarz