Niedziela, 8 listopada 2026

Faktomatik.

Wiadomości, które warto rozumieć

Samorządy

Baseny, biblioteki i domy kultury. Ile kosztuje utrzymanie miejskich instytucji

Ile kosztuje utrzymanie basenów i domów kultury? Sprawdzamy miejskie wydatki, budżety samorządów oraz koszty funkcjonowania instytucji w Polsce.

Baseny, biblioteki i domy kultury. Ile kosztuje utrzymanie miejskich instytucji
Fot. SHVETS production / Pexels

Chodzicie czasem na basen popływać w środku tygodnia? Albo wypożyczacie kryminał w osiedlowej bibliotece, płacąc za całą stertę książek tyle, co za paczkę chipsów? Miejskie instytucje wydają się nam czymś oczywistym. Stoją, działają, ktoś w nich sprząta, ktoś wymienia żarówki, a dzieciaki uczą się tam grać na gitarze albo pływać kraulem. Mało kto jednak zastanawia się nad tym, ile to wszystko tak naprawdę kosztuje i skąd samorządy biorą na to pieniądze.

Miliony na kulturę i sport

Kiedy popatrzymy na wielkie liczby w budżetach miast, szybko okaże się, że utrzymanie miejsc, w których spędzamy wolny czas, to potężny biznes. Weźmy taką Warszawę. W budżecie miejskim na 2026 rok zaplanowano na samą kulturę aż 1 134 mln zł. To gigantyczna kwota, która idzie na teatry, muzealne eksponaty, domy kultury czy festiwale pod gołym niebem.

Nie inaczej jest w innych miastach. W Katowicach łączne koszty funkcjonowania miejskich instytucji kultury w 2025 roku zamknęły się w kwocie 104,249 mln zł. Rok wcześniej było to 91,649 mln zł, co pokazuje, że rachunki rosną w oczach. Sama kwota przeznaczona przez miasto na dotacje podmiotowe dla tych placówek wyniosła w 2025 roku 84,6 mln zł, rosnąc rok do roku o około 12,5 mln zł. Miasta muszą dosłownie dopłacać do tego, żeby kultura była dostępna dla każdego, bo bilety nie pokrywają nawet ułamka realnych kosztów.

Z czego żyją domy kultury?

Często myślimy, że dom kultury utrzymuje się z biletów na koncerty i warsztaty garncarstwa. Rzeczywistość bywa jednak inna, choć czasem placówki potrafią zaskoczyć swoją przedsiębiorczością. Dobrym przykładem jest Miejski Dom Kultury Koszutka w Katowicach. W 2025 roku placówka ta osiągnęła przychody własne na poziomie niemal 3 mln zł. Rok wcześniej było to około 1,38 mln zł, więc skok jest ogromny.

Skąd nagle tyle pieniędzy? Kluczem okazało się otwarcie nowej filii na osiedlu Witosa. Nowy budynki, nowoczesny sprzęt, dodatkowe sale zajęciowe przyciągnęły tłumy mieszkańców, którzy chętnie płacą za zajęcia dla dzieci i dorosłych. Okazuje się, że jeśli miasto zainwestuje w dobre miejsce, ludzie chętniej z niego korzystają, a placówka staje się mniej zależna od miejskiej dotacji.

Kto za to wszystko płaci?

Na koniec dnia za baseny, biblioteki i domy kultury płacimy my wszyscy w podatkach. Kiedy rosną ceny prądu, gazu i usług budowlanych, rosną też koszty ogrzewania wielkiej płyty miejskiego domu kultury czy podgrzewania wody w olimpijskim basenie. Samorządy stają przed trudnym wyborem. Albo znajdą dodatkowe miliony w budżecie, albo będą zmuszone podnieść ceny biletów i ograniczyć godziny otwarcia placówek. Na szczęście na razie miasto bez biblioteki czy lokalnego ośrodka kultury wciąż wydaje się czymś, czego nikt z nas nie chciałby zobaczyć.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie będzie widoczny. Komentarze są moderowane.

Dodając komentarz, akceptujesz zasady dyskusji. Administratorem danych jest wydawca serwisu, szczegóły w polityce prywatności.