Wybór „studenciaka” na polskiej uczelni rzadko bywa sielanką, zwłaszcza gdy trzeba zacząć liczyć każdą złotówkę. Według danych z raportu „Portfel Studenta 2026” opublikowanego we wrześniu 2026 roku, średni miesięczny koszt utrzymania studenta w Polsce wynosi obecnie 4 045,82 zł. Kwota ta robi wrażenie, ale przyjrzyjmy się bliżej, skąd się bierze i na co faktycznie idą te pieniądze.
Główne wydatki, czyli za co płacimy najwięcej
Zanim w ogóle pomyślimy o książkach czy kawie w „knajpie”, musimy gdzieś mieszkać i coś jeść. Sam miesięczny koszt utrzymania studenta na kierunku stacjonarnym, nie licząc jeszcze czesnego, to średnio 3 545,82 zł. Do tego dochodzi kwestia nauki – w modelowym budżecie studenckim czesne to średnio 500 zł miesięcznie, co dotyczy osób studiujących na uczelniach niepublicznych lub na kierunkach niestacjonarnych.
Największą „dziurą w budżecie” jest niezmiennie dach nad głową. Modelowy koszt miesięcznego wynajmu pokoju lub mieszkania wynosi aż 1 400 zł, co stanowi 34,6% całego budżetu. Alternatywą są akademiki, gdzie ceny potrafią mocno zaskoczyć – miejsce w publicznym domu studenckim kosztuje obecnie od 520 do prawie 1 400 zł miesięcznie.
Jak mieszkają polscy studenci?
Nie każdy student musi jednak płacić rynkowe stawki za stancję. Statystyki pokazują dość zróżnicowany obraz:
- 45% studentów mieszka z rodziną lub znajomymi i nie ponosi kosztów najmu.
- 29% studentów decyduje się na wynajmowanie mieszkania lub pokoju.
- Tylko 11% studentów ma szczęście i mieszka w akademikach.
Reszta rozkłada się na inne formy zakwaterowania. Jak widać, niemal połowa młodych ludzi oszczędza sporo dzięki wsparciu bliskich, co drastycznie obniża ich realne koszty życia w dużym mieście akademickim.
Ilu nas właściwie studiuje?
Warto spojrzeć na skalę zjawiska. W roku akademickim poprzedzającym rok 2026 na polskich uczelniach kształciło się łącznie 1 322 841 studentów. Oznacza to wzrost o 42 700 osób rok do roku. Więcej żaków na rynku to większy popyt na mieszkania, miejsca w pubach, bilety komunikacji miejskiej i, niestety, wyższe ceny usług w miastach takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań.
Z czego składa się reszta budżetu?
Po opłaceniu mieszkania i czesnego w kieszeni zostaje jeszcze pula środków na jedzenie, transport, materiały edukacyjne oraz rozrywkę. Ceny w sklepach spożywczych potrafią skutecznie zweryfikować plany oszczędnościowe, dlatego wielu studentów ratuje się domowymi słoikami od rodziców lub dorabianiem na „zleceniach” w weekendy. Bez dodatkowego źródła dochodu przetrwanie roku akademickiego przy obecnych cenach jest niezwykle trudne.




Dodaj komentarz