Małe reaktory jądrowe, znane jako SMR, od dłuższego czasu rozpalają wyobraźniom polityków, energetyków i zwykłych ludzi. Wizja czystej energii z kompaktowych jednostek budowanych taśmowo brzmi jak scenariusz filmu science-fiction, który właśnie staje się jawną rzeczywistością. Zamiast wielkich, drogich molochów budowanych przez dekady, dostajemy obietnicę mniejszych instalacji o mocy od 50 do 300 MW, które można postawić niemal przy fabryce. Pytanie brzmi jednak, czy za pięknymi zapowiedziami idą realne koszty, które nie zrujnują naszych portfeli.
Polskie plany i konkretne liczby
Nad Wisłą temat SMR przestaje być luźną ciekawostką, a staje się elementem wielkiej strategii energetycznej. Orlen i Synthos przygotowują nową umowę ramową, która zakłada budowę aż do 26 małych reaktorów jądrowych w Polsce. Spółka Orlen Synthos Green Energy złożyła już wniosek o wsparcie państwa w formie kontraktu różnicowego dla 14 bloków SMR typu BWRX-300. Wiemy też, gdzie miałyby stanąć pierwsze tego typu instalacje. Na liście wskazano Włocławek, Stawy Monowskie koło Oświęcimia oraz Stalową Wolę.
Harmonogram wygląda całkiem ambitnie, choć przeszłoby nam przez gardło sporo wątpliwości co do dotrzymania terminów. Potencjalny start pierwszych prac ziemnych we Włocławku zaplanowano na 2028 rok. Z kolei początek lat trzydziestych XXI wieku ma przynieść uruchomienie pierwszych polskich reaktorów SMR, między innymi we Włocławku oraz w Pątnowie we współpracy z ZE PAK. Oficjalny horyzont strategiczny Orlenu zakłada ruszenie dwóch pierwszych jednostek do 2035 roku.
Ile to naprawdę kosztuje?
Entuzjazm szybko studzą finanse, bo atom nigdy nie był tani na start. Spójrzmy na zagraniczne podwórko, gdzie projekty są bardziej zaawansowane. W kanadyjskim Darlington dla czteroblokowego projektu reaktorów BWRX-300 szacowany uśredniony koszt wytworzenia energii wynosi 149 dolarów kanadyjskich za MWh, co w przeliczeniu na warunki z 2025 roku daje około 95 euro za MWh. Z kolei szacowany koszt budowy natychmiastowej dla czterech jednostek SMR w Kanadzie to około 8,2 tysiąca euro za kilowat.
Ekonomiści wskazują na ciekawy mechanizm seryjnej produkcji. Pierwszy reaktor ma kosztować około 10,7 tysiąca euro za kilowat, ale przy czwartej jednostce cena ta spada do około 6,9 tysiąca euro za kilowat. Seryjność ma być kluczem do oszczędności, tak jak w przypadku produkcji samochodów czy smartfonów. Kwestia finansowania budzi jednak spore emocje. Synthos Green Energy zebrał blisko 2 miliardy złotych na rozwój projektu, z czego 500 milionów dali polscy przedsiębiorcy, a 100 milionów euro dołożyło GE Vernova. Dodatkowo w projekcie budżetu na 2027 rok zabezpieczono 8 miliardów złotych na dokapitalizowanie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
Mikroreaktory dla biznesu
Poza dużymi projektami SMR, na horyzoncie pojawiają się jeszcze mniejsze urządzenia. Mowa o mikroreaktorach o mocy od kilku do kilkudziesięciu megawatów. Mają one zasilać konkretne fabryki, centra danych czy nawet bazy wojskowe. Tego typu rozwiązanie odcina przemysł od wahań cen na tradycyjnych rynkach energii, dając niezależność na wypadek kryzysów. Biznes lubi stabilność, a mały atom może być dokładnie tym, czego potrzebują zakłady zużywające gigantyczne ilości prądu.
Trudno dziś jednoznacznie przesądzić, czy małe reaktory jądrowe uratują naszą gospodarkę przed drożejącą energią, czy okażą się drogą zabawką dla dużych koncernów. Czas pokaże, czy gigantyczne plany budowy dziesiątek reaktorów przetrwają zderzenie z rzeczywistością, pozwoleniami środowiskowymi i lokalnymi protestami. Jedno jest pewne: energia przestała być czymś oczywistym, a walka o jej stabilne źródła dopiero się rozkręca.




Dodaj komentarz